Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start / Aktualności / Prezydent Obama zapowiada poważne zmiany w gospodarce energetycznej USA

Prezydent Obama zapowiada poważne zmiany w gospodarce energetycznej USA

Unia Europejska, która pozostawała do tej pory w awangardzie dbałości o klimat i jako pierwsza wprowadziła regulacje mające na celu zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, zyskała niespodziewanego sojusznika. Prezydent Stanów Zjednoczonych, Barak Obama, podczas czerwcowego wystąpienia na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie zapowiedział, że jego kraj również ustanowi w najbliższym czasie bardziej restrykcyjne standardy emisji dwutlenku węgla. Biorąc pod uwagę fakt, że Stany Zjednoczone odpowiadają za blisko 20% światowej emisji gazów cieplarnianych i wspólnie z Chinami stoją na czele klasyfikacji „największych trucicieli”, decyzja prezydenta Obamy może stanowić przełom w walce ze zmianami klimatycznymi.

Nie ulega wątpliwości, że decyzja Stanów Zjednoczonych zapadła na skutek serii klęsk żywiołowych, które w ostatnich tygodniach nawiedziły Amerykę Północną. Wymienić można chociażby huragan Sandy, który przeszedł przez Nowy Jork, susze panujące na środowym zachodzie USA czy niespodziewaną falę upałów, które nawiedziły mroźną zazwyczaj Alaskę. Prezydent Obama przyznał podczas swojego wystąpienia przez studentami, że jest zaniepokojony tym, jak zmienia się klimat naszej planety oraz podkreślił, że Stany Zjednoczone płacą wysoką cenę za swoje zaniechania. - Jako prezydent, jako ojciec i jako Amerykanin jestem tutaj, aby powiedzieć, że musimy działać. Nie wolno nam skazywać waszej generacji i przyszłych pokoleń na życie na planecie, dla której nie będzie już żadnego ratunku – mówił do młodzieży zebranej na dziedzińcu stołecznego uniwersytetu. Zapowiedział jednocześnie, że poleci rządowej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) przygotowanie stosownych regulacji dotyczących emisji gazów cieplarnianych.

Decyzja prezydenta Obamy została ciepło przyjęta przez organizacje zajmujące się ochroną środowiska. Mary Anne Hitt, szefowa kampanii „Beyond Coal” organizowanej przez Sierra Club, stwierdziła, że to pierwszy krok do tego, aby ostatecznie wyeliminować węgiel z amerykańskiego sektora energetycznego, który odpowiada za jedną trzecią krajowej emisji gazów cieplarnianych. Podkreśliła jednocześnie, że to mocno spóźniona decyzja. - Biorąc pod uwagę, że o wprowadzeniu limitów mówiło się już podczas pierwszej kadencji Obamy, to na oficjalne decyzje w tej sprawie przyszło nam czekać bardzo długo – stwierdziła. Frances Beinecke, przewodnicząca Rady Ochrony Zasobów Naturalnych (Natural Resources Defense Council) skomentowała natomiast: - To najbardziej znaczącą decyzja, jaką możemy podjąć, jako naród, albo powstrzymać tę szerzącą się plagę, jaką jest zmiana klimatu.

Choć oświadczenie Baraka Obamy wywołało falę entuzjazmu w środowiskach lobujących za ochroną klimatu, eksperci nie mają złudzeń, że od słów do czynów jest jeszcze daleka droga. Przygotowanie stosownych rozporządzeń może zająć nawet kilka lat. Tym bardziej, że temat należy do drażliwych, więc należy spodziewać się wielu batalii prawniczych w tej sprawie. Warto jednak zauważyć, że rynek energetyczny w Stanach Zjednoczonych zmienia się niezależnie od decyzji politycznych. Z danych rządowej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) wynika, że elektrownie opalane węglem, które w 2005 roku produkowały połowę amerykańskiej energii elektrycznej, dziś odpowiadają już tylko za 40% dostaw prądu. A z 589 takich zakładów, które działały w 2011 roku, aż 145 już zapowiedziało wygaszenie produkcji. To w dużej mierze wpływ rosnącej dostępności gazu ziemnego, który w Stanach Zjednoczonych coraz powszechniej pozyskuje się z łupków.

Mimo wszystko, dla takich stanów, jak Kentucky czy Indiana, które w największym stopniu uzależnione są od węgla, a jednocześnie dysponują najtańszą w całym kraju energią elektryczną, nowe regulacje stanowić mogą prawdziwy wstrząs. Dlatego właśnie gubernator Indiany, Mike Pence, zdecydował się wystosować do prezydenta list otwarty, w którym napisał, że gwarancją stabilnego rozwoju Stanów Zjednoczonych może być tylko i wyłącznie wykorzystanie wszystkich możliwych źródeł energii. - Aby utrzymać jakość życia, do której przywykli Amerykanie, musimy korzystać nie tylko z wiatru, słońca, energii jądrowej czy gazu, ale także z węgla – czytamy w liście. Steven Beshear, gubernator Kentucky, zwrócił natomiast uwagę na szacunki, z których wynika, że wprowadzenie limitów na emisję dwutlenku węgla będzie dla stanowej gospodarki, opartej w znacznym stopniu o energochłonny przemysł, oznaczało utratę tysięcy miejsc pracy.

Kenneth Medlock, dyrektor Centrum Studiów Energetycznych na Rice University w Teksasie spodziewa się, że nowe rządowe regulacje mogą przyśpieszyć proces przechodzenia amerykańskiej gospodarki na gaz. Jego zdaniem „Król Węgiel” – jak go określił – szybko jednak z gospodarki Stanów Zjednoczonych nie zniknie. – Na świecie zapotrzebowanie na węgiel pozostaje na bardzo wysokim poziomie, a nasz eksport do krajów Azji i Europy stale wzrasta. Amerykański węgiel kupują nawet Niemcy, gdzie ruch na rzecz „zielonej energii” jest przecież bardzo silny. To przekonuje mnie, że nawet jeśli przestaniemy palić węglem u nas, to po prostu będziemy mogli więcej zasobów wysłać na eksport. Globalna gospodarka bez węgla sobie nie poradzi, a jedną czwartą światowych złóż tego surowca kontrolują Stany Zjednoczone – podkreślił Medlock.

 

Na podstawie artykułu Obama Unveils Climate Change Strategy: End of Line for U.S. Coal Power? autorstwa Briana Handwerka opublikowanego w "National Geografic"

 


Źródło: portal Gmina-Energia-IT