Narzędzia osobiste
Jesteś w: Start / Aktualności / Pierwszy pokazowy dom pasywny na Śląsku

Pierwszy pokazowy dom pasywny na Śląsku

Redakcja Portalu Gmina-Energia-IT: Znajdujemy się aktualnie w - jak go Państwo określacie - “pierwszym pokazowym domu pasywnym na Śląsku”.

Tomasz Niewelt, pracownia projektowa Wodmetal: Na Śląsku jesteśmy rzeczywiście pierwsi. W Polsce co prawda istnieją już pasywne budynki, ale my idziemy o krok dalej. Chcemy maksymalnie otworzyć się na osoby, które interesują się nowinkami budowlanymi. Oprócz samego budynku i tego, co widać gołym okiem pokazujemy także poszczególne jego elementy składowe. Dzięki makietom i tablicom poglądowym można zobaczyć, jak działają oraz jak są zbudowane systemy, z którymi mamy tutaj do czynienia. Za każdym razem podkreślamy też, że to są rozwiązania, które każdy może sam zastosować w swoim domu. To nie są wcale rzeczy z kosmosu, to jest realne już dziś i możliwe do zrobienia z wykorzystaniem produktów, które są powszechnie dostępne w sklepach czy hurtowniach.

Jakie to są materiały?
Zacznijmy od tego, że na poziomie konstrukcji ten dom w niczym nie różni się od tradycyjnego budynku. Zmiany są widoczne dopiero w szczegółowych rozwiązaniach. Przede wszystkim trzeba taki pasywny budynek bardzo dobrze zaizolować. Czego można używać? Styropianu, wełny, pianek czy jakichkolwiek innych materiałów służących do dociepleń. Ważne natomiast, żeby warstwa użytej izolacji była odpowiednio grubsza, niż to się robi zazwyczaj. Istotna jest też wentylacja. Nie jest to już typowa wentylacja grawitacyjna, ale instalacja w pełni mechaniczna z zamontowanym rekuperatorem odyzkującym ciepło. Zalecane jest także, żeby system wentylacyjny wyposażony był w gruntowe wymienniki powietrza, które dodatkowo wspomagają rekuperację. Jest to zazwyczaj rura zakopana w ziemi na odpowiedniej głębokości lub nasyp żwirowy. Powietrze zasysane z zewnątrz przechodząc przez taki wymiennik wstępnie ochładza się lub ogrzewa. Żeby nie być gołosłownym, to mogę od razu dodać, bo mamy to dokładnie pomierzone, że przy takim upale, jaki aktualnie panuje na zewnątrz, do budynku dostaje się powietrze o temperaturze zaledwie 14 stopni.

W jaki sposób jest to mierzone?
W całym budynku mamy około trzydziestu czujników temperatury, które przekazują pomiary do centralnego komputera. Mamy więc dostęp do bardzo precyzyjnych danych i możemy w każdej chwili sprawdzić na wykresie, jakie warunki panują w dowolnym punkcie systemu wentylacyjnego. Przed naszą rozmową już zdążyłem się z tymi danymi zapoznać, więc mogę śmiało powiedzieć, że dzisiaj z gruntu otrzymujemy właśnie 14 stopni, podczas gdy temperatura na zewnątrz budynku wynosi około 30 stopni. Można powiedzieć, że jest to swego rodzaju naturalna klimatyzacja, choć oczywiście trzeba to wziąć w duży cudzysłów. W rzeczywistości temperatura odczuwalna w budynku jest bowiem nieco wyższa, niż to, co uzyskujemy w wymienniku gruntowym. Warto natomiast podkreślić, że w zimie działa to w drugą stronę. Przy minus 20 stopniach na zewnątrz (to jest takie ekstremum przyjęte dla naszego kraju) do budynku wtłaczane jest powietrze o temperaturze co najmniej 6 stopni. Cenne jest to, że są to dane uzyskane przez nas doświadczalnie. Bo to, co jest napisane w książkach, to my wiedzieliśmy już dziesięć lat temu. Pięć lat temu budowaliśmy pierwsze budynki niskoenergetyczne, a od tego roku dysponujemy już budynkiem pasywnym i możemy empirycznie weryfikować wiedzę, którą do tej pory znaliśmy wyłącznie z teorii.

Krótko mówiąc, uzyskujemy od kilkunastu do przeszło dwudziestu stopni różnicy temperatur bez żadnych dodatkowych kosztów eksploatacyjnych?Jedynym kosztem jest praca wentylatora o mocy 300 W, który wtłacza powietrze do budynku. Oczywiście te 6 stopni, które uzyskujemy w zimie to jest ciągle bardzo mało. Dlatego w dalszej kolejności powietrze wędruje do rekuperatora, gdzie ogrzewane jest do około 17 stopni. Tu znowu nie mamy właściwie żadnych dodatkowych kosztów, bo odzyskujemy ciepło z powietrza, które jest usuwane z budynku. Różnica wynosi więc blisko 40 stopni za cenę pracy trzystuwatowego silnika. Ostatecznie do pomieszczeń w budynku trafia jednak powietrze jeszcze cieplejsze o temperaturze powyżej 25 stopni. Ten efekt uzyskujemy albo poprzez wykorzystanie kolektorów słonecznych, które są zainstalowane na dachu, albo - jeśli akurat nie ma słońca - korzystamy z nagrzewnicy wodnej, która współpracuje z niewielką pompą ciepła. Warto jeszcze podkreślić, że dzięki odpowiednio grubej warstwie izolacji, różnica pomiędzy temperaturą powietrza a temperaturą ścian jest nie większa, niż jeden stopień. Najkrócej mówiąc, sprawia to, że komfort termiczny wewnątrz budynku uzyskać można przy dużo niższych temperaturach. My w tym budynku czujemy się dobrze już przy tych wspomnianych 21 stopniach. W tradycyjnym budynku, gdzie ściany są dużo zimniejsze, musiałby Pan ogrzać mieszkanie do co najmniej 25 stopni, żeby uzyskać ten sam efekt.

Wracając jednak do etapu budowlanego. Istotne są także decyzje podejmowane przed rozpoczęciem budowy. Czym powinien charakteryzować się dobry projekt budynku pasywnego?
Po pierwsze lokalizacja i właściwe usytuowanie względem stron świata. Ważne są też obliczenia, żeby na przykład nie położyć zbyt dużo izolacji. Dla budynku pasywnego ilość energii potrzebna do ogrzania metra kwadratowego powierzchni nie powinna być większa, niż 15 kWh, ale nie ma też ekonomicznego uzasadnienia dla dalszego obniżania tego współczynnika. Nie ma potrzeby, żeby kłaść na ścianach na przykład 50-centymetrową warstwę styropianu. Warto poświęcić temu nieco uwagi i przygotować dobre wyliczenia, żeby niepotrzebnie nie przepłacać. Ktoś może oczywiście chcieć mieszkać w tzw. budynku zeroenergetycznym, bo takie też już są na rynku. Aby osiągnąć taki rezultat nie stosuje się jednak dodatkowej izolacji, ale wprowadza do budynku instalacje wykorzystujące odnawialne źródła energii. Krótko mówiąc, zapotrzebowanie na energię dla takiego domu nadal wynosi 15 kWh na metr kwadratowy, ale jest ona pobierana nie z sieci zewnętrznej, tylko na przykład z ogniw fotowoltaicznych.

Jak poradziliście sobie Państwo z likwidacją mostków termicznych? To jest problem, którego rozwiązanie zazwyczaj sprawia budowlańcom najwięcej kłopotu.
To jest przede wszystkim rola projektanta, żeby tak zaprojektować balkony, fundamenty czy łączenia okien ze ścianami, żeby te mostki nie występowały. Efekt końcowy sprawdza się później kamerą termowizyjną. My również wykonaliśmy w zimie taki test i okazało się, że praktycznie wszystkie mostki udało nam się zaizolować, więc mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że potrafimy to dobrze zrobić. Oczywiście nie ma wymogu, żeby wszystkie mostki były całkowicie zlikwidowane. Dla uzyskania standardu pasywnego istotny jest tylko ogólny wskaźnik zużycia energii, o którym już mówiliśmy. Wystarczy więc uwzględnić takie niezaizolowane mostki w obliczeniach i poszukać oszczędności w innych miejscach. Tak też było w naszym przypadku, bo muszę powiedzieć, że ten budynek był początkowo projektowany jako niskoenergetyczny. Dopiero gdy stał już w stanie surowym zapadła decyzja, żeby pokusić się o coś więcej. Wtedy było już jednak za późno, żeby usunąć mostki znajdujące się w fundamentach, dlatego musieliśmy bardziej docieplić inne miejsca.

Z uwagi na te mostki w fundamentach nie mieliście Państwo szansy starać się o dofinansowanie inwestycji z funduszy ochrony środowiska. Pozyskaliście jednak środki z Unii Europejskiej, które pokryły przeszło jedną trzecią wszystkich kosztów?
To były środki z funduszy na innowacyjność. Tam nikt nie patrzył na nasze zużycie energii, tylko na unikalność projektu. Do tej pory nie było takiego pokazowego budynku, do którego można wejść i wszystkiego się dowiedzieć. Natomiast pasywne budynki już powstają, także na Śląsku, aczkolwiek niewiele o nich słyszymy.

Nie wspomnieliśmy jeszcze ani słowem o oknach. Jakie powinny być te zamontowane w budynku pasywnym?
Wymogiem dla budynku pasywnego jest współczynnik strat ciepła wynoszący 0,8 W/m2K na metr kwadratowy dla całego okna, a więc szyby razem z ramą. To dość istotne, bo jak Pan pójdzie do hurtowni kupić tradycyjne okno, to producenci podają dla niego współczynnik 1,1 W/m2K., ale to jest wyłącznie wartość dla szyby. Jeśli by spojrzeć całościowo, to takie zwykłe okno ma współczynnik na poziomie około 1,5 W/m2K. Łatwo więc policzyć, że okna w naszym budynku pasywnym cechują się prawie dwukrotnie mniejszymi stratami ciepła. Takie odpowiednio zaizolowane okno to jest kolejny składnik, który wpływa na to, że budynek pasywny jest o te - jak my to szacujemy - 15% droższy, niż ten wybudowany z tradycyjnych materiałów.

Bardzo ważny jest też montaż okien. Nie osadza się ich w ścianie, jak w tradycyjnych budynkach, ale w izolacji. Stosując tę technikę mówimy o tzw. ciepłym montażu. Dla przykładu, w naszym budynku ściany mają grubość 24 cm, na których położona jest następnie 30-centymetrowa warstwa styropianu. Okno zamontowane jest na specjalnych kotwach mniej więcej w odległości 5 cm od ściany. To w zupełności wystarczy, żeby spełnić wszystkie normy.

Jeżeli kogoś interesują bardziej szczegółowe dane, to mogę dodać, że okno ma około 8 cm grubości. Zamontowana jest w nim potrójna szyba dodatkowo izolowana gazem szlachetnym - argonem albo kryptonem. Dzięki temu współczynnik strat ciepła na szybie wynosi zaledwie 0,6 W/m2K. Jeśli dodać do tego współczynnik ramy na poziomie 1,0 W/m2K, to uzyskujemy właśnie te wymagane przepisami 0,8 W/m2K.

Przejdźmy może do aspektu ekonomicznego. Wspomnieliśmy już o tym, że budowa domu pasywnego wiąże się z wydatkiem o około 15% większym, niż w przypadku tradycyjnego budynku. Spójrzmy więc teraz na drugą stronę medalu. Jakie taki budynek generuje oszczędności?
Ogrzanie budynku pasywnego to koszt około 3 zł na metr kw. My tu mamy 240 metrów powierzchni, czyli szacujemy, że rocznie wydamy około 700-800 zł. Już wkrótce każdy będzie mógł zresztą sam to zobaczyć, bo mamy zamiar udostępnić on-line nasz licznik zużycia energii elektrycznej. Od września przez kolejne dwanaście miesięcy będzie on mierzył całoroczne zużycie prądu niezbędnego do dogrzania tego budynku. Przez pierwsze miesiące będzie on oczywiście wskazywał na zero. Dopiero w grudniu pojawi się pierwsza złotówka. Będziemy w ten sposób chcieli udowodnić, że te wspomniane 3 zł na metr to jest rzeczywiste zużycie w takim domu, jak nasz. Dla porównania, w tradycyjnym domu będzie to co najmniej 20 zł za metr. Łatwo policzyć, że dla tego budynku, w którym się znajdujemy, rachunki opiewałyby na około 6 tys. zł. A chciałbym jeszcze zauważyć, że urządzenia zainstalowane w budynku pasywnym są praktycznie bezobsługowe, więc nie tylko płaci się niewiele, ale otrzymuje się za te pieniądze bardzo wygodne rozwiązanie. Nie sposób porównać tego komfortu do tradycyjnego budownictwa, gdzie pali się na przykład węglem.

Jakie obserwujecie Państwo zainteresowanie tymi technologiami, o których tutaj mówimy? Wspomnieliśmy o tym, że budynek jest pokazowy i każdy może tu przyjść i zasięgnąć informacji na temat budownictwa pasywnego. Dużo takich osób przychodzi?
Póki co zainteresowanie nie jest duże, ale to wynika też z tego, że na razie praktycznie w ogóle się nie reklamujemy. Właściwie dopiero od zeszłego tygodnia mamy pozwolenie na użytkowanie tego budynku, więc nawet gdybyśmy chcieli, to nie mogliśmy przyjmować tutaj zbyt wielu osób. Mimo to raz w miesiącu oprowadzamy kilkunastoosobowe grupy zaproszonych ludzi. Takie zwiedzanie trwa zwykle około 4-5 godzin, ale zdarzają się grupy, które chcą zostać dłużej, bo mają do nas sporo pytań. Natomiast sądzę, że teraz, gdy mamy już stosowne pozwolenia, to będziemy stopniowo starali się nagłaśniać naszą ofertę.

Jeżeli zaś chodzi o osoby, które chcą mieszkać w takim budynku, to w zeszłym roku mieliśmy co najmniej pięciu klientów, którzy przyszli do nas z zamiarem budowy tradycyjnego budynku wyposażonego w kotłownie węglowe czy olejowe. Całą piątkę w ciągu kwadransa udało mi się przekonać do budowy domu niskoenergetycznego. Nie było to zresztą trudne, bo cena takiego budynku jest dokładnie taka sama, jak w przypadku tradycyjnego budownictwa, a koszt ogrzania metra kwadratowego wynosi w jego przypadku zaledwie 6 zł. Bez ponoszenia żadnych dodatkowych kosztów można więc uzyskać przeszło trzykrotne oszczędności na ogrzewaniu mieszkania. W tym roku pojawiła się natomiast możliwość uzyskania 50 tys. zł dofinansowania do budowy domu pasywnego, dlatego teraz zachęcamy do stawiania takich właśnie budynków. Już mamy zresztą jedno zlecenie na taki właśnie dom pasywny, który powstanie w Wodzisławiu Śląskim. Także na brak pracy na pewno nie możemy narzekać.

 


Źródło: portal Gmina-Energia-IT